Przepłacili 40-krotnie. Wpadka z Autosanem to tzw. „mały pikuś”.

0

Kompromitacja w sprawie ratowania upadłej spółki Autosan to nic w porównaniu z tym, że jeszcze więcej pieniędzy MON i Polska Grupa Zbrojeniowa utopią w Stoczni Marynarki Wojennej. Bankruta można było kupić za 5,7 mln, ale MON i PGZ postanowiły wydać 224 miliony złotych – ujawnia były pracownik PGZ.

„Ostrzegałem przed zakupem Autosanu, ale to było polecenie z góry. To samo czeka Stocznię Marynarki Wojennej w Gdyni. Do dzisiaj nie ma umowy z syndykiem. Stocznię można było przejąć za cenę akcji, czyli ok 5,7 mln zł. Tymczasem wydadzą na nią 224 mln złotych” – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską były pracownik Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Rozmówca opisał mechanizm ratowania upadłych spółek, które za czasów PiS mają wstać z kolan i stać się czempionami. Stocznia Marynarki Wojennej to postawiona 6 lat temu w stan likwidacji spółka. Uznana została jednak za strategiczną, więc rząd postanowił ją uratować włączając do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W maju wiceminister obrony Bartosz Kownacki poinformował, że operacja pochłonie 224 mln złotych.

Dziennikarze Wirtualnej Polski dotarli do notatki doradcy biznesowego, który opracował plan działania w tej sprawie jeszcze w 2015 roku. Okazuje się, że jeszcze niedawno wartość akcji bankruta wyceniano na 5,7 mln złotych. Zrobił to biegły, który proponował by właśnie taką ofertę złożyć syndykowi nadzorującemu działalność upadłej firmy. „Ustalamy w umowie zasady wniesienia akcji SMW jako wkładu niepieniężnego do PGZ w zamian za akcje w podwyższonym kapitale PGZ” – doradzał. W efekcie stocznia znalazła by się w PGZ bez balastu długów. To jednak wymagałoby kunsztownych działań prawników i negocjacji pomiędzy syndykiem, Agencją Rozwoju Przemysłu (nominalnym właścicielem stoczni). Pogodzenia rozbieżnych niekiedy interesów wielu instytucji i firm. Ekspert nakreślił skomplikowany scenariusz. Oszacował, że działania prawne zajmą 12 miesięcy. Stocznia mogłaby wyjść na prostą w ciągu 5 lat.

Jak zrelacjonował dziennikarzom WP pracownik PGZ, w międzyczasie „na górze” zapadła nowa decyzja. Postanowiono ratować stocznię szybko decydując, że zapłaci się z kieszeni podatników ponad 200 mln. Wiceminister Bartosz Kownacki ogłosił ten sukces w maju.

Zapytany o sprawę rzecznik Polskiej Grupy Zbrojeniowej nie potrafił skomentować rozbieżności w wycenie firmy. Wykręcił się trwającym audytem i dodał, że zakończenie procesu zakupu i przejęcia kontroli operacyjnej nad spółką powinno nastąpić nie później niż w listopadzie tego roku.

A my tylko pytamy: nie da się tego zakupu zastopować? Byłoby na to 500+, na które zabrano z emerytur lekarza pracującego w MSW, księgowej pracującej w więzieniu i innych, których objęła ustawa dezubekizacyjna, choć nigdy nie byli ubekami?

Źródło: Wirtualna Polska