Czyściciel kamienic? Radny PiS z Lublina zastrasza mieszkańców i media

0

Radny dzielnicowy z PiS i nauczyciel wiedzy o społeczeństwie kupił kamienicę z lokatorami. Próbował się ich szybko pozbyć, grożąc i podnosząc czynsz. Teraz próbuje zastraszyć społeczników, którzy pomagali lokatorom, i media, które piszą o jego metodach – donosi lubelska Gazeta Wyborcza.

Problemy osób mieszkających latami w kamienicy przy ul. Skibińskiej 5 zaczęły się w maju ubiegłego roku, kiedy budynek od spadkobierców poprzednich właścicieli wykupił Mariusz K. Zaraz po zakupie zapukał do drzwi lokatorów i wręczył pismo, w którym zapowiadał, że jeśli „w ciągu 10 godzin nie wyprowadzą się z kamienicy, poinformuje odpowiednie instytucje o fakcie niewyprowadzenia się”. Potem zaczęło się nękanie lokatorów, które opisała Gazeta Wyborcza.

Pomoc ludziom z kamienicy na Starych Bronowicach zaoferowała Lubelska Akcja Lokatorska. To grupa, która walczy o prawa lokatorów. Sprawę nagłośniono w mediach. We wrześniu ubiegłego roku zajął się nią sąd, który potwierdził wersję lokatorów i odrzucił roszczenia właściciela kamienicy w całości uznając, że Mariusz K. jawnie naruszył zasady pożycia społecznego.

Mariusz K., rocznik 1973 jest nauczycielem w lubelskiej szkole średniej. Uczy historii, wiedzy o społeczeństwie, edukacji dla bezpieczeństwa. To również radny dzielnicy Kośminek. W 2014 roku z list Prawa i Sprawiedliwości bez powodzenia próbował dostać się do rady miasta. Do dziś bardzo chętnie fotografuje się w towarzystwie działaczy partii Jarosława Kaczyńskiego. W 2015 roku został radnym dzielnicy Kośminek. Pod koniec września ubiegłego roku został odwołany z funkcji. Rada dzielnicy uznała, że podwyższając czynsz i strasząc mieszkańców kamienicy przy ul. Skibińskiej 5, „działał niehonorowo”. Decyzja w sprawie odwołania zapadła jednogłośnie.

Po pierwszej porażce w sądzie radny dzielnicowy postanowił nie odpuszczać. Złożył apelację, w której nadal domagał się eksmisji mieszkańców kamienicy przy ul. Skibińskiej 5. Postanowił też działać szerszej. „Informuję mieszkańców że dziś, tj. 08.09.2017 roku, został złożony przeze mnie pierwszy z pozwów karnych przeciwko lubelskiej akcji lokatorskiej za obrażenie, wyzywanie, ubliżanie, wtargnięcie na moją posesję bez wymaganej zgody, ujawnianie moich prywatnych informacji i ujawnienie poufnej informacji o znaczeniu gospodarczym. Teraz czekam na sprawiedliwy wyrok sądu rejonowego. W najbliższym czasie pozwy otrzymają: (…) gmina Lublin, prasa lubelska i krajowa. Już czas na podjęcie kroków o walkę o swoje dobre imię” – napisał na swoim profilu facebookowym K., co cytuje Gazeta Wyborcza.

Teraz do redakcji „Dzielnicówki Starobronowickiej”, lokalnej gazety wydawanej na Bronowicach trafiło pismo w sprawie naruszenia dóbr osobistych wraz z wezwaniem do zamieszczenia przeprosin oraz wypłaty zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł (po 50 tys. dla K. oraz Hospicjum im. Małego Księcia). To ta gazeta na początku roku opisała działania Mariusza K. Na czym zdaniem K. miały polegać naruszenia? „Przede wszystkim doszło do bezprawnego użycia moich danych personalnych oraz sprawowanej funkcji w samorządzie i przynależności partyjnej oraz poglądów politycznych. W publikowanym powyżej artykule ujawniono informację posiadającą wartość gospodarczą, wykonano i opublikowano fotografię mojej nieruchomości położonej w Lublinie przy ul. Skibińskiej 5 bez mojej zgody” – napisał Mariusz K.

Redakcja uważa, że to próba zastraszania. „Już konsultowaliśmy to z prawnikami i pan K. dostanie odpowiedź, że jego roszczenia są bezzasadne” – powiedział Szymon Pietrasiewicz z „Dzielnicówki Starobronowickiej”. Ale podobne wezwania trafiły do kilku innych lubelskich redakcji, w tym do Gazety Wyborczej, od której Mariusz K. domaga się 80 tys. zł.

W czwartek odbyła się rozprawa apelacyjna dotycząca eksmisji lokatorów kamienicy przy ul. Skibińskiej 5. Mariusz K. wycofał pozew przeciwko dwójce z nich. Jednocześnie przed salą rozpraw pojawili się też policjanci, którzy legitymowali członków Lubelskiej Akcji Lokatorskiej. Co członkowie LAL uznali za próbę zastraszenia. Mariusz K. odmówił komentarza dziennikarzom Gazety Wyborczej ostrzegając, że podawanie jego danych do publicznej wiadomości spotka się z pozwem.

A my tylko przypominamy, że radny dzielnicowy i nauczyciel to w świetle prawa osoba publiczna. Oprócz tego zwykła przyzwoitość powinna nakazać mu zupełnie inne zachowanie. To nie pierwsze problemy PiS ze swoimi samorządowcami. Słynne na całą Polskę stał się przypadek bicia i zastraszania żony, który miały miejsce w Bydgoszczy. Inny radny bił i molestował psychicznie żonę w Piotrkowie.

Źródło: Gazeta Wyborcza