Fatalna sytuacja w służbie zdrowia nie rusza władzy ? Marszałek z PiS reklamuje sok z buraka jako środek na raka

0

Stanisław Kruczek, wicemarszałek podkarpacki odpowiedzialny za służbę zdrowia udostępnił na swoim FB materiał, który opisuje cudowne działanie soku z buraków. Dzięki miksturze rak znika podobno w 42 dni. Jak pisze Gazeta Wyborcza wicemarszałek tłumaczy, że polecił sok, bo działa on też na odchudzanie. Sam go zastosował.

Po rozmowie z dziennikarzami Gazety Wyborczej wpis reklamujący terapię za pomocą soku zniknął z profilu tego polityka. Stanisław Kruczek jest wicemarszałkiem podkarpackim, na co dzień zajmuje się głównie problemami służby zdrowia. To on np. ma gasić pożary w szpitalach, w których ostatnio masowo rezydenci rezygnują z umów opt-out. Na jego głowie są też kłopoty z ogromnym zadłużeniem potężnych, wojewódzkich szpitali w regionie.

Materiał pt. „Rak znika w 42 dni? Przepis na sok, co wyleczył ponad 45 tysięcy osób”, który udostępnił wicemarszałek i opatrzył komentarzem: „Nie zaszkodzi” propaguje leczenie raka za pomocą restrykcyjnej diety, która obejmuje 42-dniową głodówkę, a po drugie picie specjalnego soku warzywnego i herbaty. Podstawowym zaś składnikiem soku jest burak. Radzi też, żeby podczas kuracji unikać przebywania na szlaku żył wodnych, by nie narażać się na negatywne promieniowanie. Zastrzega, że podczas tej kuracji pacjenci nie mogą korzystać ze szpitalnych metod.

Autor publikacji zastrzega niby, że o skuteczności tej metody nie świadczą żadne dowody naukowe, ale jednocześnie bije po oczach danymi, wedle których metoda uzdrowiła już ponad 45 tysięcy ludzi.

Jak to się stało, że człowiek odpowiedzialny w województwie za służbę zdrowia promuje takie treści? – pyta Gazeta Wyborcza. Stanisław Kruczek tłumaczył, że tę kurację sam stosował: „Zastosowałem ją raz, w tamtym roku. Uważam, że na pewno nie zaszkodzi, bo samopoczucie bardzo u człowieka się poprawia. Tym bardziej w moim przypadku, gdzie mam problemy z nadwagą” – stwierdził wicemarszałek.

Próbował też zaprzeczać, że publikacją, którą polecił ma cokolwiek wspólnego z leczeniem raka. Potem podkreślił, że jego profil na FB jest prywatny. I że nie namawia do stosowania takiej terapii, tylko napisał „nie zaszkodzi”.

Gdy usłyszał, że to jednak zdaniem specjalistów szkodzi, bo znane są przypadki, że ludzie chorzy na nowotwory rezygnują z leczenia i sięgają po takie terapie, w końcu przyznał:

„Może nieszczęśliwie się stało. Na pewno nie zalecam leczenia się tą metodą. Jeżeli już jest choroba onkologiczna, to nie ma możliwości, by ją wyleczyć domowymi sposobami. Ale na 100 procent jestem pewny, że zdrowy tryb życia, brak nadwagi powoduje, że możliwość zachorowania się zmniejsza. Jeśli chodzi o profilaktykę, ten sok z buraka nikomu nie zaszkodzi. To czyste, zdrowe warzywo” – tłumaczył. Po rozmowie wpis zniknął z jego profilu na facebooku.

To doprawdy niesamowite, że dziennikarze muszą tłumaczyć komuś, kto ma zajmować się służbą zdrowia, że promowanie szarlatanerii może mieć złe skutki. A między odchudzaniem a rakiem jest różnica.

Źródło: Gazeta Wyborcza