Rodzice uczniów ze wsi, których na to stać, zapisują swoje dzieci do szkół w miastach. W szkołach wiejskich brakuje wszystkiego a świetnie wyposażone gimnazja zniszczono. Nie ma nauczycieli, klasy są łączone, spada poziom nauczania. Wieś na zmianach w oświacie wyszła fatalnie – pisze nauczyciel w swoim liście do mediów.

„Coraz bardziej widoczne są trudności w niektórych szkołach, szczególnie lokalowe. Dwuzmianowość, brak sal lekcyjnych, gimnastycznych. Odczuwalny jest też brak w szkołach nauczycieli specjalistów. Na naszym przykładzie podam, że do kadry Jedynki dołączyli bardzo dobrzy pedagodzy z innych szkół. Dołączyli, bo dajemy im większą stabilizację i oferujemy więcej godzin. Także uczniowie, szczególnie ze szkół wiejskich są przepisywani do miejskich. Przez to znów pogarsza się w tych małych szkołach komfort pracy, bo klasy często są łączone. To swoisty walec powiązań powodujący dysproporcje między szkołami. Nie da się tego zatrzymać. Na nic zakazy, nakazy dotyczące obwodów szkół. Rodzic świadomie wybiera szkołę dla swojego dziecka.” – pisze nauczyciel z Kartuz. 

„Przewiduję pogłębiające się rozwarstwienie między szkołami, szczególnie miasto – wieś. Może to wystąpić za kilka lat, gdy absolwenci będą chcieli dostać się do dobrego liceum, technikum, a potem na studia. Za kilka lat może zabraknąć także dobrych nauczycieli. Obecnie studia nauczycielskie wybiera kilkadziesiąt procent studentów mniej niż w latach ubiegłych. Do pracy w szkole nie mam praktycznie żadnych podań od absolwentów szkół wyższych. Powód prosty: początkujący nauczyciel, nawet po podwyżkach zarabiać będzie mniej więcej tyle, ile wynosi płaca minimalna.”  – napisał nauczyciel szkoły podstawowej w Kartuzach.

Cały tekst opublikował Express Kaszubski.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o