Bitwa o Sąd Najwyższy. Kolega „Odbyciaka” chce przejąć władzę

0

Sąd Najwyższy wciąż się broni

Sędziowie Sądu Najwyższego wrócili do wyborów piątki kandydatów na I prezesa SN. Pierwsza czterodniowa część zgromadzenia prawie 100 sędziów SN, zakończona przed tygodniem, utknęła na kwestiach formalnych i doprowadziła do zmiany p.o. I prezesa SN, który przewodniczy temu zgromadzeniu.

Nowy p.o. I prezesa SN sędzia Aleksander Stępkowski zamierza kontynuować obrady zgromadzenia zaczynając od punktu w którym ono stanęło. A więc zamknięcia listy wstępnych kandydatów.

Przewiduje się wysłuchanie ich oświadczeń na co mają do 15 minut oraz odpowiedzi na pytania. Jak długo to potrwa zależeć będzie od kandydatów. Stępkowski nie zamierza im limitować czasu. Być może „dyscyplinująco” na sędziów, a może wręcz przeciwnie, wpłynie fakt, że obrady będą mogły transmitować stacje telewizyjne.

I tą drogą zamierza iść w piątek i ew. następne dni nowy p.o. I prezesa. Już sama ta kilkudniowa walka między starą częścią SN – mającą tam wciąż większość a nową, dla której korzystna jest uchwalona przez PiS procedura wyboru kandydatów, dowodzi, o kluczowej roli I prezesa SN w sądownictwie polskim i wojnie o sądy.

„Odbyciak” to pseudonim artystyczny, jakiego były już p.o. I prezesa SN Kamil Zaradkiewicz dorobił się po tym – jak przekonuje były asystent Krystyny Pawłowicz – wysyłaniu zdjęć swojego odbytu ówczesnej posłance, a dziś sędzi TK. Wciąż też nie wiadomo, czy zdjęcia te Zaradkiewicz wykonywał sam, czy też ktoś inny.

Źródło: rp.pl