Respiratory od handlarza bronią z… czarnej listy ONZ

0

Kto kontroluje zakupy ministerstwa?

Są nowe kontrowersje wokół zakupu respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia. Za jedno urządzenie resort Łukasza Szumowskiego miał zapłacić nawet 170 tys. zł. To cena niespotykana na rynku. Za kontraktem ma stać z kolei… handlarz bronią z czarnej listy ONZ.

Sprawę opisuje „Gazeta Wyborcza”, która już wcześniej ujawniła, że Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów od firmy E&K z Lublina za kwotę 200 mln zł. Wychodzi na to, że jedno urządzenie kosztowało prawie 170 tys. zł., Według rozmówców dziennika ceny respiratorów już z dodatkowymi opcjami i oprzyrządowaniem to 110-120 tys. zł.

Kontrowersji wokół tego zakupu jest więcej. Firma E&K w internecie oferuje organizowanie nieplanowanych transportów lotniczych i szkolenie pilotów. Można też przeczytać, że produkuje motolotnie. Dlaczego nagle zajęła się handlem respiratorami i dlaczego sprzedaje je tak drogo?

Spółka E&K powstała w 1994 r. w Lublinie. Jej prezes to Andrzej Izdebski – jak twierdzi „Wyborcza”, człowiek zamieszany w nielegalny handel bronią. Według „Rzeczpospolitej” już w 1991 r., wykorzystując fałszywe dokumenty, pośredniczył w sprzedaży polskich pistoletów maszynowych na Bliski Wschód.

„Firmy, których był współwłaścicielem, są podejrzewane o wielokrotne naruszanie embarga ONZ na dostawy broni” – pisał dziennik w 2002 r. Dodajmy, że rok wcześniej Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała dokument piętnujący Izdebskiego. Prezes E&K współpracował m.in. z najsłynniejszym sprzedawcą broni Wiktorem Butem, zwanym „handlarzem śmiercią”, dziś odsiadującym wyrok w amerykańskim więzieniu.

Źródło: natemat.pl, Gazeta Wyborcza