Egzamin ośmioklasisty i matury nielegalne? Ministerstwo Edukacji ma spory problem!

Okazuje się, że poniedziałkowe matury oraz egzamin ośmioklasisty mogą być nielegalne. Wszystko przez brak właściwej organizacji nauki dla osób, które podchodzą do tych egzaminów w czasie epidemii koronawirusa. Minister Dariusz Piontkowski nie zadbał o to, aby każdy uczeń miał taki dostęp do nauki – nie przygotowani ani łącz internetowych, ani komputerów ani certyfikowanych i oficjalnie dopuszczonych platform do nauki. Sprzętu, internetu oraz odpowiedniego oprogramowanie nie dostarczono również nauczycielom.

Nauka w okresie epidemii była robiona na zasadzie pospolitego ruszenia. Jeden nauczyciel sprawnie prowadził lekcje, inny wcale albo z dużymi problemami. Część uczniów w ogóle zniknęła z systemu – lekcje on-line nie były, bo nie mogły być, obowiązkowe. W tej sytuacji wymaganie od uczniów egzaminu ośmioklasisty lub matury jest po prostu nielegalne.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Jest jeszcze jedno zagrożenie – epidemiologiczne. Każdy uczeń i każdy nauczyciel, który przez poniedziałkowe egzaminy się zarazi, może dochodzić pełnego odszkodowania od resortu Piontkowskiego, bo to minister jest bezpośrednio odpowiedzialny za organizację tych egzaminów. Ministerstwo oczywiście przerzuca winę na dyrektorów szkół, ale w rzeczywistości to Piontkowski decyzję podejmował i on ponosi odpowiedzialność z tytułu sprawstwa kierowniczego. A w sytuacji, w której uczeń zaniesie wirusa do domu i w wyniku choroby śmierć poniesie jego babcia lub dziadek będą to zarzuty natury karnej.

System edukacji w Polsce leży. Po zniszczeniu gimnazjów PiS nie zaproponował nic, co by pomogło zmienić ten obraz rzeczy a sytuacja z koronawirusem rozłożyła system do końca. Za jego zniszczenie a teraz jeszcze zmuszanie uczniów do zdawania egzaminów odpowiadają Jarosław Kaczyński, Anna Zalewska i Dariusz Piontkowski a w pewien sposób też Andrzej Duda, który nie zrobił dla polepszenia losu dzieci praktycznie nic. A przecież ma żonę nauczycielkę i powinien znać fatalną sytuację w edukacji na wylot.